Złote Popołudnie w 2014 r.

 

9 sierpnia 2014 r. okazał się dniem ciepłym i słonecznym, mimo że aż do ostatniej chwili baliśmy się deszczu. Dotarliśmy na teren Pałacu Goetzów wcześnie rano, by o godzinie 13 wszystko było gotowe do rozpoczęcia drugiej edycji Złotego Popołudnia. Przygotowania do imprezy trwały już od wielu tygodni, ale te ostatnie kilka godzin mogło okazać się dla nas kluczowe.

Na całe szczęście zdążyliśmy przygotować na miejscu wszystko, co było potrzebne – Wschodni Namiot stanął na swoim miejscu, rozłożyły się stoiska wystawców, w ogrodzie pojawiły się sowy, stół zastawiony na Szalony Podwieczorek (w końcu „pora na herbatkę nigdy nie mija”)  i Latająca Machina. O godzinie 12.30 zaczęli zjeżdżać się pierwsi goście, ale przebieranie się wszystkich przeciągnęło się do tego stopnia, że rozstroiło naszą machinę czasu i doprowadziło do tego, że program nie ruszył o 13, tak jak planowaliśmy. Cóż, w podróży trzeba być gotowym na wszystko, a pewna doza sytuacji nieprzewidzianych została… przewidziana.

Na powitanie tego ozłoconego sierpniowym słońcem popołudnia Szkoła Tańca Jane Austen zaprezentowała jeden ze swoich tańców w Oranżerii, pod palącym małopolskim słońcem. Dalej Złote Popołudnie rozkręcało się leniwie – jak na piknik przystało – ale już wkrótce pierwsze grupy piknikowiczów rozłożyły koce, otworzyły przyniesione koszyki i oddały się rozkosznemu lenistwu w pięknym ogrodzie Pałacu. Coraz więcej stylowych XIX-wiecznych oraz nieco bardziej fantazyjnych steampunkowych sylwetek spacerowało po wnętrzach Pałacu.

Cały dzień obfitował w atrakcje i niespodzianki: można było zawitać w gościnne progi przesiąkniętego aromatem fajki wodnej namiotu Szejka i dać się uwieść oczom towarzyszącej mu Hurysy, stanąć oko w oko z nocnymi drapieżnikami – pod bacznym spojrzeniem ich czujnych opiekunów, doświadczonych sokolników – natknąć się na Królową Kier i napić się z nią herbaty (zręcznie unikając tematu białych róż, aby nie zostać zmuszonym do malowania ich na ulubioną czerwień monarchini), nauczyć się właściwej balowej etykiety oraz tanecznych figur, a później wypróbować nowo zdobytą wiedzę podczas balu, dowiedzieć się czym jest steampunk, a czym slavicpunk od prawdziwego eksperta – kapitana powietrznego statku Altersteam, obejrzeć (jeżeli komuś wstyd pozwolił) przegląd bieliźnianych trendów XIX wieku, poznać tajniki działania niezwykłego rewolucyjnego wynalazku pana Abrahama Bella – telefonu – oglądać balet, zaprezentować swoją garderobę podczas wspólnego pokazu mody, posłuchać przecudnego koncertu na magicznej harfie, obejrzeć „Bal utracony” – pierwszy polski steampunkowy film…

A wieczorem (bo przecież wieczór jest także po południu!) oddać się we władanie księżyca – zasłuchać się w prawdziwą historię braci Grimm, obejrzeć księżycowy walc i w końcu (jeśli komuś starczyło odwagi) wysłuchać gotycko mrocznych wspomnień Wilhelminy Harker, której towarzyszyło troje pociągająco mrocznych, acz niezwykle niepokojących dziewcząt o nieokreślonym wieku i pochodzeniu… Dość powiedzieć, że nie mamy pewności, czy tyle samo osób weszło do kaplicy, co opuściło ją po spektaklu…

Trudno w krótkich słowach streścić wszystko to, co wydarzyło się tego dnia. Trudno też opisać, jakim uczuciem było znaleźć się nagle pośród postaci z dawno minionej epoki – co do niektórych aż trudno było uwierzyć, że nie są wytworem czyjejś wyobraźni…

Krótko powiedzieć można jedno: Złote Popołudnie było piękne i przez cały następny rok pozostanie w naszej pamięci w żywych, jasnych barwach. Nim zaczną one blaknąć, mamy nadzieję, że po raz kolejny uda nam się uruchomić naszą wielką niezwykłą Maszynę Czasu, która przeniesie nas w cudowne zakamarki XIX wieku.

Chcieliśmy (w tym roku po raz drugi) pokazać, jak ciekawą, niezwykłą i różnorodną epoką było dziewiętnaste stulecie, w którym fascynacji tym, co egzotyczne, niezrozumiałe i dziwne dorównywała jedynie ogromna wiara w rozwój technologii, siłę ludzkiego umysłu i postęp. Mamy nadzieję, że w jakiś sposób nam się to udało.

Dziękujemy – jako organizatorzy – wszystkim tym, którzy pomogli nam stworzyć tę wspaniałą, niepowtarzalną czasoprzestrzeń oraz tym, którzy weszli w nią razem z nami i towarzyszyli nam w tej niezwykłej podroży. Dziękujemy i mówimy: „Do zobaczenia za rok!”

Maciej Walasek
Dyrektor Złotego Popołudnia
Fundacja Nomina Rosae

Zapraszamy do oglądania zdjęć z pikniku:
Fanpage Złotego Popołudnia w serwisie Facebook